Ranking: 1801
Nick na Kurniku: studentmolowy Pomógł: 4 razy Wiek: 34 Skąd: podkarpacie (SW)
Wysłany: 2009-07-08, 14:21
Heh - czyli wywolalem wilka z lasu . Nie mylisz sie mowiac: "...sądzę iż brak ci talentu". Nie mam, nie mialem i miec nie bede - ale na to nic nie poradze (chyba ze do rodzicow skarge napisze ).
Kluczowe wlasnie jest zdanie: "w ostateczności o sukcesie decyduje talent plus pracowitość", tyle, ze bym ODWROCIL kolejnosc - najpierw pracowitosc, pozniej talent! No i mozna jak napisales: "braki w jednym można nadrobić drugim".
Cytat:
Pytanie tylko czy ty aby pracowity i konsekwentny jesteś w dążeniu do namierzonego celu
Trudno powiedziec czy bywam konsekwentny (raczej b.rzadko), z pracowitoscia tez bardzo kiepsko (zeby nie powiedziec beznadziejnie), niemniej mam cos takiego, ze jak sie powaznie wkurze (na siebie) to jestem w stanie dokonac tego co zakladam. Nie wspomne ile (pozniej) kosztuje to sil, zdrowia i nerwow
_________________ Szachy sa jak ocean, w ktorym slon moze sie napic, a demon i mol wykapac. 1-12-2009 zrezygnowalem z szachow "wyczynowych"; chce uczyc innych w realu jak myslec i planowac
To o czym pisałem pochodzi z moich życiowych doświadczeń.
Będąc nastolatkiem zapisałem się wraz z kilkoma kolegami do klubu szachowego, chodziliśmy dość regularnie na treningi jeździlśmy na turnieje(to były czasy wszystko sponsorował klub)
Wtedy zauważyłem, że w klubie się dokonuje samoselekcja pod względem siły gry, choć na szachy poświęcaliśmy wszyscy podobny czas, nikt nie miał specjalnych przywilejów jedni grali lepiej inni gorzej i stopniowo ten dystans się powiększał.
Dziś ja mam 1600 a najmocniejszy z moich dawnych kompanów klubowych 2340
_________________ Im kot starszy tym ogon twardszy
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum