Strona 1 z 1

Plaga podstawek

PostNapisane: 25 gru 2017, 12:04
przez dczerw
Cześć!
Długo nie mogłem się nadziwić - jak można podstawiać? :) Wiem, że brzmi to głupio, ale jako trenera niezmiernie mnie to irytowało.

Sporo się zastanawiałem jak wyrobić u moich podopiecznych nawyk sprawdzania, czy coś im nie "podwisa".

Okazało się, że rozwiązanie jest banalnie proste!

Rozwiązanie - https://www.youtube.com/watch?v=HIIwdKtay-o :)

Udoskonalenie rozwiązania - https://www.youtube.com/watch?v=8mFES1SgkYs&t=4s

Miłego oglądania :)

Re: Plaga podstawek

PostNapisane: 12 lut 2019, 12:29
przez panrudzki
Material bardzo fajny - jak zwykle u tego Autora :)

Ja mam natomiast do Forumowiczów inne pytanie - mój problem to podstawki pod koniec długiej partii. Zwykle wygląda to tak, ze w 3-iej, 4-ej godzinie gry podstawiam prosty motyw. Moze nie tak banalny, jak podwisanie figury, ale np. nie widzę, ze przeciwnik może zrobić ruch, który związuje moja figure i to związanie nieuchronnie skończy się strata materiału.

W pierwszych godzinach partii takie błędy mi się nie zdążają. Wiele partii już albo przegrałem, albo straciłem wygrana w ten własnie sposób.

Macie jakieś dobre sposoby, jak z tym walczyć?

Dzięki, pozdr.

Re: Plaga podstawek

PostNapisane: 12 lut 2019, 12:51
przez kolokwium
Trening kondycji.

Re: Plaga podstawek

PostNapisane: 12 lut 2019, 12:55
przez panrudzki
Ale trening kondycji fizycznej (biegi, siłownia itd) czy "kondycji szachowej" (liczenie wariantów po kilka godzin)?

Re: Plaga podstawek

PostNapisane: 12 lut 2019, 13:25
przez kolokwium
Brakuje ci zasilania. Masz za małe akumulatory i pod koniec partii są wyczerpane. Ładowanie nic nie da, trzeba zwiększyć ich pojemność.
Trening ogólnorozwojowy: biegnie (przy większej masie marsz lub marszobieg), badminton, pływanie. Różnie można to realizować np. badminton - mogą być paletki/kometki z rodziną; bieganie - gonitwa z rodziną, psem; wbieganie po schodach (nie polecam zbiegania), itp.

PS
Jak masz na widoku części zamienne (szczególnie serce i płuca) to można skorzystać z przyspieszaczy. Czerwony byk i mu podobne waligłówki :wall:

Re: Plaga podstawek

PostNapisane: 12 lut 2019, 14:31
przez Kaczmar
Ja polecam basen, rower, łyżwy. Generalnie sporty ruchowe, które dla ciebie są dobrą zabawą. Nie trzeba od razu katować się na siłowni.

Re: Plaga podstawek

PostNapisane: 11 lut 2020, 13:47
przez panrudzki
Wracam do tematu podstawek, bo nie udało mi się tego wyplenić - co gorsza, ostatnio jakby znowu jest gorzej.

Mam problem z tym, że podstawiam - w każdej partii coś. Nie są to podstawki oczywiste - nigdy nie w następnym posunięciu. Po prostu w wariantach przeoczam jakieś bicie w 2-3 ruchu. Albo wczoraj w partii przeoczyłem, że po ruchu przeciwnika wpadam w zabójcze związanie (czyli podstawka znowu 3 ruchy na przód).

Macie jakieś sugestie jak z tym walczyć? Bo ja już jestem trochę załamany. Włożyłem ogromną pracę w trening (w tym trening końcówek i debiutów) i są tego efekty, ale tracę punkty przez takie głupie wpadki i cały ta praca treningowa na marne...

Re: Plaga podstawek

PostNapisane: 11 lut 2020, 14:13
przez BAROL
Być może warto potrenować liczenie wariantów. R. Bernard kiedyś polecał w takich sytuacjach szereg ćwiczeń poprawiających szachową uważność, pamięć i wyobraźnię,
m.in.:
- ustawić pozycję na szachownicy, zburzyć ją i ponownie odtworzyć;
- popatrzeć przez około minutę na pozycję na diagramie w książce lub czasopiśmie i ustawić ją potem
na szachownicy;
- rozwiązywać kombinacje, studia i zadania matowe z diagramu bez szachownicy;
- próbować "czytać" literaturę szachową bez użycia szachów analizując pamięciowo tekst partii;
- rozgrywać partię towarzyską "na ślepo";
- przeczytać z czasopisma kilkanaście posunięć partii, a następnie ustawić z pamięci końcową pozycję.

Niby wszystko to od dawna wiemy, ale dopiero praktyka, regularne ćwiczenie czyni mistrza. Jeśli na początek cała pozycja to za dużo, ograniczmy się do jednego koloru. Jeżeli kilkanaście ruchów to zbyt wiele, zacznij od kilku. Jeśli cała partia bez patrzenia to ponad nasze siły - na początek wystarczy debiut. Zasada małych kroków ... Co do kombinacji, to może warto rozwiązywać je na czas - dzięki temu presja czasu może będzie mniejsza podczas gry z zegarem.

A może lepiej po prostu zacząć szukać prostszych dróg - szukanie skomplikowanych rozwiązań prostych problemów, nie dość, że ryzykowne, to dodatkowo męczy umysł, i na pokonanie kolejnej przeszkody może zabraknąć już sił (co może odbić się na precyzji kolejnych posunięć).
Charakter gracza i styl jego gry niech zdecydują.

Re: Plaga podstawek

PostNapisane: 12 lut 2020, 12:07
przez marekw
Dzień na turnieju jest wyczerpujący, trzeba wykorzystać - krótkie - przerwy na rozluźnienie, dotlenienie, nie rozpamiętywać na gorąco, bo "miałem wygraną", takie odzywki na każdej przerwie w każdym kącie sali, przygotowanie mentalne nie mniej ważne niż fizyczne, tak sobie myślę

Re: Plaga podstawek

PostNapisane: 15 lut 2020, 12:32
przez filip
Często problem nie jest brak wiedzy czy umiejętności, ale konkretny moment, gdy ich nie wykorzystujemy. Z różnych powodów. Czasem jesteśmy już zmęczeni, czasem leniwi(tak!), czasem po ludzku nie mamy dnia. Bywa też oczywiście, że przeciwnik po prostu wpadł na lepszy pomysł (zwłaszcza, gdy atakuje, bo przecież bronić się jest ciężej).
Ja na przykład bardzo często mam tak, że niby coś tam liczę/myślę, a w ostateczności i tak gram na czuja "jakoś to będzie". Wymyśliłem sobie nawet wyraz "KOSA", który ma mi przypominać o:
Król - bezpieczeństwo (mojego i jego)
Obrona - co bronię ja, co on
Słabości - moje i jego
Atak - co atakuję ja, co on.

I co? Wczoraj na turnieju szło dobrze, miałem przewagę +3 ale dałem się w głupi sposób zmatować. Przegapiłem literkę K. Klucz moim zdaniem jest jeden, pracowitość (przed, w trakcie i po partii) oraz dobre nawyki.

Re: Plaga podstawek

PostNapisane: 18 lut 2020, 17:45
przez filip
Tak mnie naszło jeszcze... Oglądam dużo anglojęzycznych youtuberów. Jest wśród nich GingerGM ze swoją rewelacyjną serią "longer games" (podobną ma John Bartholomew "climbing the rating ladder"). Obaj przedstawiają swój proces myślowy w trakcie gier. Oglądając GingerGMa wczoraj zauważyłem, że często mówi "nie wierzę w to", gdy oblicza lub rozważa ruchy kandydackie. Ja z kolei zauważyłem, że grając robię często całkowitą odwrotność i wykonuję ruchy na zasadzie "wierzę w to". Takie myślenie życzeniowe jest jednym z podstawowych powodów moich podstawek.