Sam się przyznał.

Moderator: kolokwium

Sam się przyznał.

Postprzez lk85 » 19 maja 2011, 01:39

demon_szybkosci napisał(a):
PS. Nie wiem czy to oszukiwanie (wg mnie może być uznane za takie), ale przyznaje się, że często zdarza mi się odwracać szachownicę i cofać ruchy WYŁĄCZNIE WYKONANE W PARTII*, aby zobaczyć jakie były wcześniejsze pozycje (tzn. jak doszło do pozycji, która jest przede mną). Jeśli to jest oszukiwanie, to tak - w większościach partii oszukuję :(



Gdzie tam znowu... jakie oszukiwanie, przecież na turnieju też można przesuwać figurki minimalizując szansę na jakieś przeoczenie przy liczeniu wariantów, przecież to nie ma żadnego wplywu na partię :crazy: . Teraz już mamy jasną sytuację dlaczego jedyne dobre partie demona to te na necie, choć kto wie czy to jest jedyny rodzaj "nieświadomego" oszustwa jakie demon popełnia. Ale co tam, zawsze lk85 jest tym złym, bo rzuca "bezpodstawne" oskarżenia...

  Powód edycji: dodałem na niebiesko tekst, który sądziłem, ze jest zbędny... jak widać niekoniecznie (demon)

* - cofanie ruchów w partii, to klikanie myszką lub z klawiatury na dany ruch: wygląda to np. tak:

Mechanizm oszukiwania jest naprawdę PROSTY :).
1) Widzę WYKONANE przez obu zawodników ruchy, np. 11.Hc2
2) Przeskakuje (klikam myszką albo sobie na klawiaturze strzałkami jadę) na pozycję DO TYŁU, np. 7...c6
3) Robię to samo do kolejnych ruchów: 1... e6
Czekam aż zostanie wykonany ruch, a potem go cofam. Robię tak długo aż mi się znudzi :). Chyba po długim okresie milczenia w końcu się wysypałem :rotfl: :wall:. Na szczęście stoją za mną koledzy :devil:
PS. Na kurniku tak samo robię: w każdej partii. Po partii też tak robię, bo nie wierzę, że wygrałem! :)
Załączniki
Cofanie_ruchow_oszukiwanie_cz_1.gif
Cofanie_ruchow_oszukiwanie_cz_1.gif (36.74 KiB) Przeglądane 3609 razy
Cofanie_ruchow_oszukiwanie_cz_2.gif
Cofanie_ruchow_oszukiwanie_cz_2.gif (35.51 KiB) Przeglądane 3609 razy
Cofanie_ruchow_oszukiwanie_cz_3.gif
Cofanie_ruchow_oszukiwanie_cz_3.gif (36.61 KiB) Przeglądane 3609 razy
lk85
 
Posty: 460
Dołączył(a): 10 maja 2007, 22:23
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 8 razy

Re: Sam się przyznał.

Postprzez ŁowcaAndroidów » 19 maja 2011, 01:51

Może powinni badać Cie alkomatem przed wejściem na te forum
"Jednym z najważniejszych elementów współczesnej strategii jest ograniczenie działania jednej z lekkich figur przeciwnika" A.K.
Avatar użytkownika
ŁowcaAndroidów
Moderator
 
Posty: 4100
Wiek: 33
Dołączył(a): 13 sie 2010, 20:50
Podziękował : 307 razy
Otrzymał podziękowań: 558 razy
Ranking: 2286
FICS: MlodyBog

Re: Sam się przyznał.

Postprzez lk85 » 19 maja 2011, 01:53

No tak zero obiektywizmu, tylko murem stać za kumplem...
lk85
 
Posty: 460
Dołączył(a): 10 maja 2007, 22:23
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 8 razy

Re: Sam się przyznał.

Postprzez demon_szybkosci » 19 maja 2011, 01:59

:jupi: :* :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :crazy: :wall: :rotfl:

PS. Przepraszam Maciek, ale naprawdę nie mogłem :D :devil:
PS. Ponizej wersja statyczna, aby zobaczyc, ze naprawde czasem to nie jestem w stanie nie zareagowac :devil: :rotfl:
Załączniki
Demon_nie_wytrzymal_pekl_ze_smiechu.gif
Demon_nie_wytrzymal_pekl_ze_smiechu.gif (6.28 KiB) Przeglądane 3609 razy
demon_szybkosci
 

Re: Sam się przyznał.

Postprzez ŁowcaAndroidów » 19 maja 2011, 01:59

Zero obiektywizmu ?
Czym się różni patrzenie na deskę zza pleców oponenta podczas turnieju od obracania szachownicy w necie?
Czym się różni śledzenie partii na blankiecie od przesuwania bierek w necie? (podczas ruchu przeciwnika)

Tak, to jest oszukiwanie wg Ciebie :)
Ostatnio edytowany przez ŁowcaAndroidów, 19 maja 2011, 02:03, edytowano w sumie 1 raz
"Jednym z najważniejszych elementów współczesnej strategii jest ograniczenie działania jednej z lekkich figur przeciwnika" A.K.
Avatar użytkownika
ŁowcaAndroidów
Moderator
 
Posty: 4100
Wiek: 33
Dołączył(a): 13 sie 2010, 20:50
Podziękował : 307 razy
Otrzymał podziękowań: 558 razy
Ranking: 2286
FICS: MlodyBog

Re: Sam się przyznał.

Postprzez lk85 » 19 maja 2011, 02:07

Chodzi mi bardziej o to cofanie ruchów...

Może wyjaśnie co dla mnie znaczy gra fair:
Gra fair dla mnie oznacza grę na zasadach turniejowych, czyli jak najbardziej można mieć przed nosem prawdziwą szachownicę i nad nią dumać, ale NIE MOŻNA przesuwać figur myśląc nad ruchem.
Co to jest za gra jak ktoś nie ejst pewny poprawności wariantu i sobie przesuwa figury w celu zobaczenia przyszłej pozycji itd.?
lk85
 
Posty: 460
Dołączył(a): 10 maja 2007, 22:23
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 8 razy

Re: Sam się przyznał.

Postprzez lk85 » 19 maja 2011, 02:50

Widzę, że demon przepięknie edytował swoje słowa które zacytowałem, żeby wybrnąć z sytuacji. Nasz demon jest tak ambitnym szachistą, że nawet podczas partii analizuje wcześniejsze sytuacje. Można nawet powiedzieć, że dajesz rywalom fory, bo zamiast myśleć nad ruchem to już przeprowadzasz analizę... <:D

Swoją drogą bardzo ciekawe, bo na kurniku jak się w ten sposób cofa, to nick miga, a jakoś NIGDY nie widziałem u Ciebie migania... A co tam, pewnie jak zwykle wszystko pięknie wytłumaczysz.
lk85
 
Posty: 460
Dołączył(a): 10 maja 2007, 22:23
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 8 razy

Re: Sam się przyznał.

Postprzez demon_szybkosci » 19 maja 2011, 03:10

:idea: No niestety, ale nie sądziłem, że będzie konieczne wyjaśnianie TAK OCZYWISTYCH rzeczy. Niemniej jak widać - jak chce się zdobyć "dowody" na coś czego nie było (i nie ma), to można wszędzie znaleźć.

:idea: Jak NIGDY nie widziałeś na kurniku jak chociaż raz w czasie partii "mignąłem", to proponuje wizytę u okulisty. Poza tym czasem (nie wiem czemu, ale to chyba kwestia jakichś ustawień) na kurniku można przeglądać partie w czasie trwania partii bez migania. Niestety nie znam się na działaniach Javy, więc pytaj specjalistów jak to możliwe.

:idea: Dla Twojej radości dodam, że na FICS też migam. Na tyle skutecznie migam, że wielu przeciwników ma problemy z ogrywaniem mnie i zamatowaniem. Rzecz jasna to też oszukiwanie, bo przecież w przegranej (gorszej) pozycji należy poddawać natychmiast a nie męczyć przeciwników, aby się wykazali, nie? :rotfl:

:idea: Życzę dobrej nocy i szukania dalszych argumentów. Na pewno znajdziesz ich jeszcze wiele. Chociażby taki, że oszukuję w czasie partii czytając książki szachowe (ostatni hit co czytałem to "Jak życie naśladuje szachy") czy też robię zadania w programie PCT (Personal Chess Trainer), gdy przeciwnik dłużej nie wykonuje ruchu :devil: :jupi: :*
PS. Mam jeszcze wiele sztuczek dzięki którym wygrywam. A kolegów, którzy za mną stoją jest długa kolejka. Chociażby taka jak w komedii "Miś" czy "Alternatywy 4" Stanisława Bareji :rotfl:. Tak czy inaczej powoli pracuję nad sobą, aby nie oszukiwać. Niemniej książki [a czasem i zadanka] (także szachowe) nadal czytam, natomiast strony (także szachowe) niekiedy przeglądam... w czasie partii rozgrywanej. Jak mam przeciwnika odpowiednio silnego i nie myśli nad ruchem dłużej niż 10minut, to niestety nie mam czasu oszukiwać. Ubolewam nad tym, ale wtedy myślę. To znaczy myślę jak inny sposobem oszukać przeciwnika! Na tyle skutecznie, aby wygrać! :jupi: :*

PS. Niestety tu się przyznaję. Zamiast myśleć nad ruchem często oszukuję poprzez cofanie poprzednio uzyskiwanych pozycji i zastanawianie się co za matoł mógł doprowadzić do takiej (aktualnej) sytuacji. Często nie dowierzam, że takie durne ruchy byłem w stanie zagrywać, więc cofam, aż uwierzę :devil: :jupi:
PS. Jeśli dobrze liczę, to już 2 lub 3 raz się przyznałem :). Kolej na odpowiedź na pytanie "do czego?" :rotfl: :jupi:
demon_szybkosci
 

Re: Sam się przyznał.

Postprzez lk85 » 19 maja 2011, 03:16

demon_szybkosci napisał(a): :idea: Jak NIGDY nie widziałeś na kurniku jak chociaż raz w czasie partii "mignąłem", to proponuje wizytę u okulisty.


Po partii owszem, ale w czasie partii jakoś nie widziałem... Wzrok mam na tyle dobry, że do monitora jakoś dowidzę. Bardzo ciekawe, że po partii(gdy mieliśmy wspólne analizy) rzeczywiście migałeś, widać było, że cofasz w ten sposób posunięcia. W czasie partii niestety nie zauważyłem :( .
lk85
 
Posty: 460
Dołączył(a): 10 maja 2007, 22:23
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 8 razy

Re: Sam się przyznał.

Postprzez demon_szybkosci » 19 maja 2011, 03:43

Specjalnie dla ciebie sprawdziłem: jak się odpowiednio przełącza to W OGÓLE się nie miga (jest to możliwe). Nie znam Javy, więc nie do mnie pytania "dlaczego", ale jak widać "da się oszukiwać" :). Wystarczy chcieć.
PS. Może monitor widzisz, ale jak (chociaż czasami) migania nie widzisz to znaczy, że wizyta jest konieczna. Chyba, że masz monitor nie czuły na miganie kurnikowe! :D
Pozdrawiam serdecznie. Przy okazji jak się mocno skoncentrują zawodnicy to nie widzą NIC poza partią. Nawet tego czy ktoś miga albo coś pisze (na stole). Po partii miganie jest oczywiste - zwłaszcza jak się przełącza na inne strony (forum, itd.). Oczywiście możesz znaleźć kolejny argument, ale WSZYSTKIE skazane są na porażkę. O ile nie będą durne, to czasem będę starał się to dowodzić (chociaż to strata czasu wg mnie). Dobranoc :*

PS. Jakbym chciał cię wydmuchać i ograć niesamodzielną grą (głową) to GWARANTUJE ci, że bym to zrobił w taki sposób, że byś miał OGROMNE problemy z udowodnieniem tego (tzn. byś podejrzewał, że coś jest nie tak, ale nie był w stanie stwierdzić konkretnie co). Wbrew pozorom przy odpowiednim przygotowaniu (dodatkowy laptop, wiele silników, różne książki otwarć, bazy końcówek, itp.) zrobiłbym to tak, że raczej nikt by nie odkrył przekrętu. Największą głupotą byłoby oczywiście ustawienie silnika na maxa i wygranej partii. Są naprawdę dużo bardziej wyrafinowane formy - oczywiście trzeba je znać. Następnie stosować. Niemniej najpierw jest pytanie o CEL takiego działania. Zwłaszcza, że wymaga to dość dużo pracy (wysiłku), a ja raczej jestem na tyle leniwy, że nawet gdybym chciał cię wydymać na szachownicy... to musiałbym poświęcić dużo pracy na to. A tutaj niestety nie chciałoby mi się (a na "żywca" bym nawet nie ryzykował wygranej, aby być SPALONYM jako gracz uczciwy, chociaż słaby). :wall:
demon_szybkosci
 

Re: Sam się przyznał.

Postprzez lk85 » 19 maja 2011, 04:03

demon_szybkosci napisał(a):Chyba, że masz monitor nie czuły na miganie kurnikowe! :D


Być może mam monitor neiczuły na migania w czasie partii z tobą, bo po naszych partiach jakoś widziałem to miganie. Podczas analizy pozycji nick jest jaśniejszy(tzn. ciągle jest w fazie migania), dopiero do normy wraca jak klikniesz na aktualny ruch. Jakoś nie widywałem u ciebie bladego nicka w czasie naszych partii, a już na pewno nie przez dłuższy czas.

demon_szybkosci napisał(a):Przy okazji jak się mocno skoncentrują zawodnicy to nie widzą NIC poza partią. Nawet tego czy ktoś miga albo coś pisze (na stole).


Ja jakoś wszystko widzę i zawsze lubiałem rozmawiać w czasie partii, przecież możesz to potwierdzić i kibice tak samo. Ja niestety akurat nie należę do zawodników z żelazną koncentracją, szczególnie na necie.


demon_szybkosci napisał(a):
[size=90]PS. Jakbym chciał cię wydmuchać i ograć niesamodzielną grą (głową) to GWARANTUJE ci, że bym to zrobił w taki sposób, że byś miał OGROMNE problemy z udowodnieniem tego (tzn. byś podejrzewał, że coś jest nie tak, ale nie był w stanie stwierdzić konkretnie co).


A czy właśnie nie jest tak w naszym przypadku? W końcu nie ma 100% zgodności z programem od pierwszego ruchu... Masz rację podejrzewam(a nawet jestem pewny), że coś jest nie tak, ale nie wiem co. Akurat masz pecha, że widziałem wiele twoich partii granych w realu i miałem okazję wiele razy z tobą grać na necie. Takiego poziomu jaki pokazałeś w naszych dwóch ostatnich partiach(głównie w tej przedostatniej co do której mam pewność, że grałeś nie fair) to nigdzie u ciebie nie widziałem. Nawet acidity przyznał, że jego syn(szachista grubo ponad 2000) nigdy takiej dobrej partii nie rozegrał.
Jak to jest, że w naszych wcześniejszych partiach albo tych co grałeś w realu podwalałeś na potęgę, a figury w ogóle ze sobą nie współpracowały, a w tych dwóch ostatnich wszystkie elementy układanki się zgadzały? Ta pułapka w piątej partii w którą wpędziłeś mojego hetmana była arcymistrzowska...
lk85
 
Posty: 460
Dołączył(a): 10 maja 2007, 22:23
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 8 razy

Re: Sam się przyznał.

Postprzez demon_szybkosci » 19 maja 2011, 05:12

O Javie i miganiu nie będę pisał, bo wszystko co miałem już napisałem. Nie moja wina, że nie widziałeś mojego migania czy też przeglądania partii (w czasie jej trwania).

Bosheee. Jakbym chciał wygrać z tobą mecz, bo przede wszystkim zgodność z programem byłaby możliwie NAJNIŻSZA a nie najwyższa. No chyba, że chciałbym, żebyś zobaczył, że nie mam pojęcia JAK oszukiwać skutecznie, to wtedy "na żywca" bym wrzucił kompa (silnik) na maxa i stukał 100% najsilniejszych ruchów. W końcu to by mi gwarantowało wygraną (gdyby mi jedynie na niej zależało).

Nie ma zgodności 100% co do programu (mowa o "sławnej partii"), ponieważ nie było możliwości forsowania od góry do dołu. GDYBY partia zaczynała się od mata w 20 ruchach, a każdy ruch byłby dla mnie oczywisty i jedyny... to GWARANTUJĘ, że byłaby zgodność 100% (chyba, że program znalazłby mata szybciej, albo nie jedynym sposobem byłby możliwy). W taktyce czasem potrafię błysnąć. Jeśli przeanalizujesz ostatnie moje 90 partii z FICS, to zobaczysz, że przy silniejszych przeciwnikach i dobrej formie... potrafię naprawdę MOCNO utrudnić zadanie ogrania mnie.
Z Tobą było zupełnie inaczej, bo chciałeś błysnąć, ale wcześniej zrobiłeś to w sposób wyjątkowo mało elegancki. A że już niejednemu chojrakowi udowodniłem, że niekoniecznie można mnie zlać jak się chce, gdy grać na POWAŻNIE... to inna bajka.
Z tym pechem wyjaśniałem ci tyle razy, że więcej nie mam już ani ochoty ani czasu. Po prostu wróć do tych wątków w których wyjaśniam "fenomen demona" oraz tego jak podchodziłem do partii typu "blitz". O realu też pisałem - także w tamtych wątkach.

W ostatniej partii zagrałem po prostu TWARDO, ale nie było rewelacji. Jedyną "rewelacją" było to, że chciałeś mnie ograć jak kolesia co pierwszy raz widzi szachy i zamiast STOPNIOWO wzmacniać pozycję, to zaryzykowałeś i poszłeś na całość. A że nie miałeś ku temu odpowiedniej pozycji... to potem już wyklepanie cię naprawdę nie było dla mnie specjalnie trudne. W tamtej (ostatniej) partii pamiętam, że wiedziałem, że "żywcem mnie nie weźmie". Byłem także przekonany, że będziesz ZA WSZELKĄ CENĘ chciał udowodnić, że mnie wyklepiesz, więc podejmiesz NADMIERNE ryzyko (pytanie czy w ruchu 15, 30 czy 45). Ja natomiast wiedziałem, że wystarczy "ustać" do tego momentu, a potem przylać prawym sierpowym i runiesz. A jak było w partii to sobie zobacz. Nie widziałem, aby mój geniusz spowodował twoją porażkę. Na pewno zaś widziałem, że twoja postawa typu "zaraz cie rozwalę" została zaprezentowała w pozycji dość wyrównanej (ew. ciut lepszej, ale nie łatwo wygranej dla mnie). Jak sam chciałeś przegrać, to wyskoczyłeś "z motyką na słońce". Ja zrobiłem tylko swoje (realizowałem przewagę). Cała magia wygrywania - dziesiątki (a może i setki) razy to robiłem, więc nic nowego dla mnie nie było. Najcięższe było to, aby w debiucie nie dać się zajechać. A to mi się udało (a raczej ty za miękko grałeś), więc reszta była kwestią czasu. Wiedziałem, że mecz w końcu wygram. Pytanie było tylko takie: kiedy pękniesz i czy się odnajdziesz i stawisz wystarczający opór. Okazało się, że jeden BARDZO mocny cios cię zabił. Kolejny mocny sam sobie nabiłeś, więc już nie byłeś w stanie dalej walczyc. Ot, cała magia.
Poziomu takiego nie widziałeś, bo rzadko kto doprowadzał mnie do takiego stanu, w którym grałem na 200%. A w takim stanie jestem w stanie stawać na rzęsach, aby wygrać. Oczywiście WYŁĄCZNIE uczciwie (co do tego to to nawet nie dyskutuję). Kilka razy takie "cuda" prezentowałem w realu. Tyle, że jakość była dużo niższa (ale efekt ten sam).

Nie wiem jakie partie rozgrywał syn kolegi acidity, niemniej nie sądzę, aby mu tak czacha parowała i aby tak niesamowicie mu zależało na wygranej. Gdyby to był boks, to bym cie rozszarpał, nawet gdybym miał po meczu spędzić miesiąc w szpitalu. Wyobraź więc sobie jak walczyłem w realu, gdzie chciałem sobie "nieco poboksować". Porównanie mniej więcej takie jak bieganie wkoło bloku dzieci i bieganie gdy samochód chce cię przejechać. "Drobna różnica".

A odnośnie tej sławnej partii (nr 5), to rzeczywiście jedna z najlepszych partii w moim życiu. Trochę wyklepana, ale nic nie poradzę. To nie była partia z manerwowaniem, lecz siekiery w obie strony. Wiedziałem, że jeden pasywny ruch i mnie wyklepiesz jak setki razy to robiłeś. Więc jedynym sensownym wyjściem było pójście na całość. To, że później WSZYSTKIE ruchy były wymuszone (przynajmniej dla mnie), to dziwne, abym robił pasywne ruchy i czekał, aż za chwilę zacznie mnie jechać.

Odnośnie podwalania na potęgę i reala to już wyjaśniałem. Z realem także.
A ostatnie dwie partie opisałem ciut wyżej (a i wcześniej też). Z tym zupełnie nie współpracowały to chyba mamy inne wyobrażenie o partii. To, że gram debiut słabo, to nie znaczy jeszcze, że nie mam pojęcia o ataku i taktyce. Chyba, że masz na myśli wyłącznie partie typu blitz. Możesz je wyrzucić na śmieci i spalić. Wszystkie 20+ tysięcy rozegrane są tyle warte co nic (poza doświadczeniem). One służyły JEDYNIE temu, aby przyspieszyć myślenie oraz nabrać doświadczenia.

W ostatniej partii nabrałem wiatru w żagle to niesamowitej przedostatniej, więc moja pewność, że będę w stanie cię ograć jeszcze bardziej wzrosła. Wiedziałem jednak, że będę musiał grać solidnie i nie dawać się za mocno ściskać czy też pozwalać ci przejmować inicjatywę. Dolej oliwy do ognia i zobaczysz czy będzie się mocniej palił czy przygaśnie. Tamta niesamowita partia dodała mi skrzydeł, więc dziwne, abym nagle zaczął grać kompletnie słabo (za wyjątkiem zbyt dużego wyczerpania - na to jednak było za wcześnie, bo zużyłem jakieś 10-15% mocy). Oczywiście dziwne też, abym raz zagrywając partię na poziomie 2200-2400, grał wszystkie kolejne na tym poziomie. To by oznaczało, że ALBO wchodzisz w forsowne warianty, które mam idealnie (lub bdb) opanowane albo że gram jak co najmniej KM lub FM. Niemniej ani 1 ani 2 rozwiązanie nie wchodziło (i nie wchodzi) w rachubę.

Jeśli uważasz, że pułapka była arcymistrzowska, to chyba nie widziałeś jakie CUDA wyczyniają arcymistrzowie (zwłaszcza bdb przygotowani). Polecam najnowszą książkę Jacoba Aaagaarda "Sztuka ataku" (cz. 1 i 2). Wtedy zobaczysz, że mój "łańcuszek" był naprawdę dobry, ale do poziomu arcymistrzowskiego to duuuużo brakowało (chyba, że oceniasz WYŁĄCZNIE same ruchy jako odebrane od całości partii - wtedy ok; może i było to cudo niesamowite).

Polecam na chłodno przejrzeć moje partie z FICS-a: 90 partii granych tempem co najmniej 45minut dla zawodnika. Myslę, że 10-15% jest co najmniej tak samo dobrych (albo i lepszych) niż te co zagrałem w meczu z tobą. Kilka jest jednak lepszych niż ta "sławna" partia: nie pod względem długości łańcuszka taktycznego (nota bene - wszystko forsownie idzie, więc nawet db 3 kategoria by znalazła, gdyby była przekonana, że tu stale trzeba jedyne ruchy znajdywać), lecz myślenia, planowania, twardości w obronie czy też ciekawych pomysłów. Jeśli po kilkunastu próbach nie uda ci się znaleźć naprawdę dobrych moich partii, to ci w tym pomogę. Podpowiem, że część jest opublikowana na moim blogu.

PS. "Arcymistrzowskie" moje partie to te w których daję z siebie wszystko i szukam w każdym kierunku. Wymaga to jednak dość trudnego stanu "flow" podczas partii. Nie osiągam go na zawołanie, lecz w wyjątkowo specyficznych warunkach (czytaj: bardzo rzadko). Niemniej jestem pewien, że jest parę takich partii w ciągu tych rozgrywanych na FICS jako "klasyki" (tzn. dla mnie poważne).
PS. To, że wiem jak się oszukuje, nie znaczy, że tak robię. To tak jak wiedzieć jak coś ukraść, aby nas nie złapano, ale świadomie i dobrowolnie... tego nie robić. Dla mnie granie nieuczciwe (wspomaganie myślenia dotyczącego konkretnej partii - zwłaszcza innym myśleniem) to jak złodziejstwo. "Niestety" nie kradnę, ani nie jestem złodziejem. To nie moje wartości ani nie mój styl. Dla mnie oszukiwanie w partii byłoby czynem HANIEBNYM. Nie wiem jakbym sobie później w lustro w oczy prosto spojrzał. Na pewno miałbym obrzydzenie do takiego widoku.

Zamieszczam 90 partii z FICS-a. To są moje najlepsze partie jakie jestem w stanie rozgrywać. Oczywiście nie wszystkie na takim samym poziomie (to niemożliwe), ale przynajmniej 20% są takie na które z przyjemnością patrzę. Natomiast 5% jest absolutnie porównywalnych do tych, które grałem z tobą w meczu w stanie "flow".
PS. Nie są to partie grane na 100% mojego potencjału, bo jeszcze nie grałem ŻYCIOWYCH szachów (ta jedna "sławna", byłaby akurat czymś w tym stylu 95-100% możliwości, o ile byłoby myślenie prócz klepania). Nie ćwiczyłem jeszcze debiutów, nie poszerzałem podstaw końcówek, a o strategii mam tak blade pojęcie, że do poziomu 2100 to brakuje mi jak stąd do Japonii i z powrótem! :D. Niemniej te partie są grane na maxa OBECNEGO - czyli na tyle na ile jestem teraz w stanie (biorąc pod uwagę dyspozycje danego dnia, nieprzespane noce, itd.). Tak czy inaczej jestem z nich w dużej mierze dumny, bo ja zauważam w nich myślenie i walkę. Coś do czego zmusiłeś mnie niemal rok temu, a teraz staram się, aby było to dla mnie coś niewymuszonego, lecz naturalnego. Mam nadzieję, że powoli dociera do ciebie, że gdybym oszukiwał, to bym się w swoich zeznaniach dziesiątki razy wyłożył.

PS. Partia w której zacząłem czuć, że "w końcu czas zacząć grać na serio", to dopiero od 07.05.2010 (z wojtekzam). Natomiast te w których daje z siebie wszystko to te od mniej więcej 10.07.2010 (z LaurientiuI). Tak jak mówiłem: nie wszystkie będą najwyższej jakości, ale w zdecydowanej większości starałem się dawać z siebie możliwie jak najwięcej. Obecnie gram najlepsze szachy w życiu. Teraz bywam coraz częściej zadowolony z jakości tego co udało mi się stworzyć. Zwykle udaje mi się wtedy zremisować. Natomiast jeśli chcesz zobaczyć waleczność to polecam chociażby partię z 31.10.2010 (z StrokerAce). Jeśli dla ciebie tego typu partia nie będzie czymś poważnym, to znaczy, że mamy zupełnie inne oczekiwania co do moich możliwości. Ja staram się realnie patrzeć na moje możliwości. Wiem, że nie jestem w stanie zagrać jak KM (2200), ale na pewno co najmniej kilka razy udało mi się zagrać jak średnia lub dobra 1 kategoria (1950-2050).

PS. Poniższy diagram pokazuje, że średnio uzyskuję wyniki 1820-1850 białymi i czarnymi. Jak poprawię debiuty (50%), końcówki (15%) i grę środkową (35%) to do tego dojdzie 150-180-200 oczek. Oczywiście to nie stanie się za tydzień, ale za rok czy dwa jest to możliwe.
Załączniki
Demon_statystyka_FICS_90_partii.gif
Demon_statystyka_FICS_90_partii.gif (16.81 KiB) Przeglądane 3587 razy
DEMON_FICS_best_90_partii_klasyki_2010-2011.pgn
(177.58 KiB) Pobrane 97 razy
demon_szybkosci
 

Re: Sam się przyznał.

Postprzez Blind » 19 maja 2011, 22:00

demon_szybkosci napisał(a):
  Powód edycji: dodałem na niebiesko tekst, który sądziłem, ze jest zbędny... jak widać niekoniecznie (demon)

Mała uwaga do demona, kolego to nie jest forum demonowe.pl, żeby pozwalać sobie na taką ingerencję w cudze posty :wall:
Pozdrawiam i mądrości sobie i innym życzę :wall:
Avatar użytkownika
Blind
 
Posty: 145
Dołączył(a): 20 mar 2010, 12:49
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Re: Sam się przyznał.

Postprzez demon_szybkosci » 20 maja 2011, 00:07

Jak będziesz moderatorem to będziesz decydował co i jak ma wyglądać. Na razie jednak ja o tym decyduję, więc raczej wiem co powinienem, a co nie. Dziękuję za uważne czytanie postów.
demon_szybkosci
 

Re: Sam się przyznał.

Postprzez lk85 » 20 maja 2011, 00:45

Blind napisał(a):Mała uwaga do demona, kolego to nie jest forum demonowe.pl


Prawdę mówiąc, to śmiało by się moglo tak nazywać zważywszy nie tylko na ilość, a też na długość jego postów. Podejrzewam, że grubo ponad połowa znaków napisanych na tym forum to zasługa demona. Same czytanie postów demona zajmuje mnóstwo czasu, a co dopiero napisanie czegoś takiego jak jego ostatni post w tym temacie o_O .

demon_szybkosci napisał(a):Nie wiem jakie partie rozgrywał syn kolegi acidity, niemniej nie sądzę, aby mu tak czacha parowała i aby tak niesamowicie mu zależało na wygranej. Gdyby to był boks, to bym cie rozszarpał, nawet gdybym miał po meczu spędzić miesiąc w szpitalu. Wyobraź więc sobie jak walczyłem w realu, gdzie chciałem sobie "nieco poboksować". Porównanie mniej więcej takie jak bieganie wkoło bloku dzieci i bieganie gdy samochód chce cię przejechać. "Drobna różnica".


No popatrz, a w założeniach dotyczących meczu było to, że celem meczu są głównie wartości szkoleniowe(stąd analizy), a wynik schodził na dalszy plan... Miał to być pojedynek towarzyski(bynajmniej ja go za taki traktowałem, co można było wyczytać), choć oczywiście starałem się zagrać jak najlepiej. Szkoda, że jakoś przed meczem nie pisałeś, że chcesz mnie pokonać choćbyś miał w szpitalu wylądować i że wygranie tego meczu było ważniejsze od partii rozgrywanych w realu o_O oraz że dozwolone jest przesuwanie figurek na szachownicy. Wówczas przystałbym na te warunki... To jest trochę tak jakby grały 2 drużyny piłkarskie i jedna by grała "o życie" a druga sparing. Postawiłbym duże pieniądze na tą pierwszą...
Wiesz, trochę inaczej się gra przy pełnej mobilizacji a inaczej normalnie jak każdą iną partię.


Swoją drogą jesteś PIERWSZĄ osobą dla której mecz internetowy jest ważniejszy od turniejów realnych, gdzie trzeba wpłacić solidne wpisowe i wliczają się partie do światowego rankingu elo :crazy: .

demon_szybkosci napisał(a): Kilka razy takie "cuda" prezentowałem w realu. Tyle, że jakość była dużo niższa (ale efekt ten sam).


Ile razy mam powtarzać, że chodzi mi o tą niższą jakość :? ?

Skoro tak się potrafisz zmotywować, to dlaczego nie chcesz udowodnić swojej wartości w uczciwej grze twarzą w twarz na turnieju szczególnie, że przecież na turniejach bywasz o_O (jako trener czy tam opiekun dzieci, a przynajmniej raz byłeś z tego co wiem i nie zagrałeś)?
lk85
 
Posty: 460
Dołączył(a): 10 maja 2007, 22:23
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 8 razy

Następna strona

Powrót do Hydepark

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości



REKLAMA

Gdy masz problemy z matma czasami najlepszym rozwiazaniem sa Korepetycje z Matematyki
Zadania Szachowe