Wojnę demon-lk uważam za zakończoną.

Moderator: kolokwium

Wojnę demon-lk uważam za zakończoną.

Postprzez lk85 » 27 paź 2011, 02:57

Trwała ona lekko ponad rok i uważam, że już wystarczy, bo i tak nie posuwamy się naprzód. O meczu w realu nie ma mowy, ani o żadnej innej metodzie sprawdzenia realnej siły gry demona, bo po prostu unika tego jak ognia i tak będzie zawsze, żadne prowokacje(a właściwie pisanie samej prawdy) nic tutaj nie da. Potyczki słowne już od dawna nic nowego nie wnoszą, bo już wszystko zostało powiedziane, wszystko sobie wygarnęliśmy, zresztą z jego zdrowiem psychicznym jest coraz gorzej, teraz ma on większość forum przeciw sobie, więc musi odpierać ich ataki, tak więc ma pełne ręce roboty ;) .

Jeszcze słówko co do naszego meczu- ja się starałem jak mogłem, teraz wielu forumowiczów się stara(nawet admin), ale nijak nie uda nam się go zmusić do gry, nawet jakbyśmy go do krzesła przywiązali.

Co do naszego internetowego meczu- chyba każdemu wydaje się co najmniej podejrzane to, że tak chętnie chciał ze mną przystąpić do do meczu na internecie, a prawdziwego pojedynku unika jak ognia, no ale wielu ma wyrobioną opinię na ten temat czy demon grał uczciwie, czy też nie, choć większość chciałaby potwierdzenia w postaci naszego realnego pojedynku.

Tak więc demonie masz już ze mną spokój, nie będę już cię prowokować, nie będę po raz n-ty proponować meczu, nie będę z tobą dyskutować, nie zrobię niespodzianki w postaci przyjazdu na turniej, więc możesz spokojnie "zaszczycić" swoją obecnością organizatorów oraz forumowiczów, którzy tam będą.

Moim zdaniem tak czy siak ban dla tego użytkownika to kwestia czasu, inaczej będzie coraz więcej konfliktów na tym forum być może nawet na taką skalę jak ten nasz, więc polecam jak najszybciej się go pozbyć.


Ja już swoje napisałem, możesz demonie odpowiedzieć na ten post(ostatni ruch należy do ciebie), możesz to olać, rób co chcesz, ja będę patrzał z boku jak się pogrążasz i jak zniechęcasz do siebie coraz więcej użytkowników, ale dogryzać już nie mam ochoty, bo to nic nie da.
lk85
 
Posty: 460
Dołączył(a): 10 maja 2007, 22:23
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 8 razy

Re: Wojnę demon-lk uważam za zakończoną.

Postprzez thinkerteacher » 27 paź 2011, 04:36

Rzadko odpowiadam, ale zrobię wyjątek: nareszcie SENSOWNY i KONSTRUKTYWNY wniosek i decyzja.

Co do naszego internetowego meczu- chyba każdemu wydaje się co najmniej podejrzane to, że tak chętnie chciał ze mną przystąpić do do meczu na internecie, a prawdziwego pojedynku unika jak ognia, no ale wielu ma wyrobioną opinię na ten temat czy demon grał uczciwie, czy też nie, choć większość chciałaby potwierdzenia w postaci naszego realnego pojedynku.
To jeden z najlepszych fragmentów twoich wszystkich wypowiedzi związanych z tematem "wojny". Specjalnie zaznaczyłem kolorami kluczowe (fragmenty) wypowiedzi, bo jeśli nie jest to kolejna prowokacja (a podejrzewam, że raczej nie), to widać u ciebie POSTĘP (dawniej twierdziłeś, że ABSOLUTNIE jesteś pewien, że "demon nie grał {z tobą} samodzielnie, tylko oszukiwał wspomagając się niedozwolonymi środkami - np. silnik szachowy, kolega, itp", a obecnie jest już CIEŃ wątpliwości, że możesz w tym względzie kompletnie nie mieć racji).

:idea: Dodam tylko, że rzeczywiście mam pełne ręcę roboty, i to nawet nie dlatego, że są puszczane w moim kierunku różne prowokacje czy też ataki, lecz przede wszystkim dlatego, że dużo pracuję a przy okazji prowadzę bloga*. Właśnie 20minut temu zakończyłem po 3 godzinach pracy (a powinienem już spać zamiast pracować) malutki artykuł (w formacie pliku PDF) na temat pewnej końcówki... Tutaj jest efekt mojej pracy (dla chętnych polecam przejrzenie i ewentualnie ściągnięcie i delektowanie się):

http://beginnerchessimprovement.blogspot.com/2011/10/wybierz-sobie-najbardziej-oczywiste.html

PS. Zniechęcać już nikogo nie dam rady, bo w sumie już wszyscy (poza tymi, którzy nie zabierają głosu i jestem przekonany, że mnie szanują i lubią, nawet jeśli nie do końca popierają i rozumieją) są przeciwko mnie.
* - niestety nie mam nawet czasu przysiąść do ukończenia kolejnego numeru Szachowego Relaksu, ale na pewno do końca roku wyjdą numery październikowy, listopadowy i grudniowy (być może nieco cieńsze niż zakładałem).
Jeśli komuś nie przeszkadza poziom wpisów, to zapraszam na bloga dla amatorów, fuszerów i lajkoników szachowych: http://beginnerchessimprovement.blogspot.com
Od 2015 roku w końcu definitywnie zakończyłem przygodę z szachami - please do not ask me why ;)
thinkerteacher
 
Posty: 5121
Dołączył(a): 23 sie 2011, 10:35
Podziękował : 8527 razy
Otrzymał podziękowań: 1167 razy
Ranking: 1000
FICS: NokiaTwenty

Re: Wojnę demon-lk uważam za zakończoną.

Postprzez ŁowcaAndroidów » 27 paź 2011, 07:33

Często z rana siadam przed komputerem porobić jakieś diagramiki na zajęcia i przeczytać co nowego wydarzyło się w nocy. Popijając kawę (oczywiście mocną z 4 łyżek - nie dla leszczy)wchodzę na forum i zawsze mam się z czego śmiać.

Tomasz grasz w szachy bardzo słabo ale wierze, że ograsz tego 2 piętra wyżej :)
"Jednym z najważniejszych elementów współczesnej strategii jest ograniczenie działania jednej z lekkich figur przeciwnika" A.K.
Avatar użytkownika
ŁowcaAndroidów
Moderator
 
Posty: 4100
Wiek: 33
Dołączył(a): 13 sie 2010, 20:50
Podziękował : 306 razy
Otrzymał podziękowań: 558 razy
Ranking: 2286
FICS: MlodyBog

Re: Wojnę demon-lk uważam za zakończoną.

Postprzez epilogue » 27 paź 2011, 08:56

Ty czaturanga duzo lepiej od demona nie grasz pytanie wiec czy jestes godzien aby jego gre oceniac ?? Demon swego czasu grał mocno potem jednak za duzo trenował i piszedł sladami Fischera, z panm IK85 mecz pewnie jednak by wygrał gdyby z 3 tygodnie od szachów odpoczął.
Avatar użytkownika
epilogue
 
Posty: 301
Dołączył(a): 22 lip 2009, 10:43
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 23 razy

Re: Wojnę demon-lk uważam za zakończoną.

Postprzez thinkerteacher » 27 paź 2011, 14:52

@Epilogue
Niestety kolega Czaturanga gra DUŻO lepiej ode mnie: nie dlatego, że jest młodszy, nie dlatego, że trenuje dzieci, lecz przede wszystkim dlatego, że STALE trenuje (analizy z Fritzem, itp.) oraz SYSTEMATYCZNIE grywa w realu (vide ostatnie turnieje i sukcesy). Dla mnie jest to oczywiste, więc tutaj nie mam złudzeń.

Mógłbym realnie konkurować (z nadzieją na zwycięstwo) najwyżej w nauczeniu dzieci podstaw (poziom 1000-1200) oraz zachęceniu do szachów (odczuwanie radości, sportowa postawa, fair play, szacunek do przeciwnika, korzyści z szachów, itp.). Z grą praktyczną dochodzi jeszcze ten problem, że Czaturanga gra agresywne (aktywne, dynamiczne) szachy, więc trzeba się stale mieć na baczności. Dlatego meczu nie byłbym w stanie obecnie wygrać, chyba że byłby to mecz blitza (3+2 albo 5+0), to wtedy mam duże szanse.

W pewnym momencie (jeśli db pamiętam 2005-2007) przestałem zajmować się szachami, a potem już zafascynowały mnie aspekty czysto nieszachowe (tzn. nie granie w realu i wyniki, kategorie) więc ustawiłem priorytet na popuplaryzowanie, nauczanie, radość, korzyści z szachów oraz integrację. I to mi się naprawdę dobrze udaje (zwłaszcza ostatnio bloga pisuję w miarę systematycznie, co mnie bardzo cieszy), bo odkryłem jakiś czas temu, że najlepszy nie jestem w graniu, lecz nauczaniu. A to udało mi się wielokrotnie wykazać jeśli chodzi o szachy, angielski i matematykę (były też inne przedmioty, ale to była "techniczna praca" - trzeba było pomóc odrobić i koniec).

Mnie nie fascynuje granie jako samodzielne bycie mistrzem szachowym (poziom), lecz raczej PROCES dzięki któremu można to osiągnąć. I zawsze mnie to BARDZIEJ pociągało niż granie. Od co najmniej 10-12 lat bardziej mnie kręciło jak sprawić, aby przeciwnik popełnił błąd (oczywiście fair play grając), aniżeli co zrobić, aby dobrze rozegrać debiut czy zrealizować piona w końcówce. Mój brak "dużych sukcesów" był oparty także o to, że za długo leczyłem się z "choroby niedoczasowej" poprzez blitza. Gdybym zamiast leczenia trwającego 8 lat, skrócił do 3, a pozostałe 5 lat poświęcił na grywanie partii (nawet na FICS czy ICC lub Playchess) typu ligowe (albo STC, RW) z silniejszymi zawodnikami, to spokojnie bym doszedł do tego poziomu, który obecnie prezentuje Czaturanga (wyżej raczej nie, bo to wymaga systematycznej i wytrwałej pracy, a ja w tym jestem bardzo słaby).

Mogę dodać, że ZAWSZE mnie fascynowało to, aby zrobić "sztuczkę" - nie ważne czy dotyczyło to nauczeniu się i zdania egzaminu w ciągu weekendu (zakres materiału do nauczenia - cały rok szkolny lub akademicki) czy też dopisania, poprawienia i złożenia (wydrukowania, oprawienia) pracy naukowej (lic lub mgr) w ciągu 2-3dni. Tak samo miałem w szachach: poszukiwałem sposobów dzięki którym można zrobić "sztuczkę", jednak ZAWSZE nadrzędną zasadą była (jest) uczciwość. Kilka razy pamiętam jak na kurniku udało mi się wygrać turniej u gwiazdek: czułem, że jestem w stanie "flow" i wtedy wszystko "dziwnie lekko szło". I działo się to (sporadycznie, ale jednak) nawet jeśli inni robili wszystko (na szachownicy), abym nie wygrał.

Bywały także sytuacje, w których jeśli ktoś zaczynał cwaniakować, to szukałem sposobu, aby udowodnić mu, że "nie tędy droga". I takim sposobem ogrywałem tych, którzy uważali, że mam nabity ranking, nie umiem grać blitza, jestem cienki, ale mi się udaje, itp. Ba! Bywały sytuacje, że kolesie (z kurnika) oskarżali mnie o grę programem (nawet jeśli nie migałem), tylko dlatego, że robiłem "za wolno ruchy w sytuacjach, gdy program robi szyko". Po kilku dobrych latach udowadniania (każdemu i niemal wszystkiego) trafiła kosa na kamień. Doszło do sytuacji w której LK zacwaniakował, więc postanowiłem za wszelką cenę (tzn. dać z siebie wszystko na co mnie stać, bo wiedziałem, że inaczej nie osiągnę celu) pokazać mu, że jego cwaniakowanie nie musi być związane z graniem poważnych partii w poważnych warunkach (jeśli db pamiętam to mecz składał się z 20 partii po 30+30). Szczerze mówiąc, to żałuję, że dałem się podpuścić na ten mecz, bo nauczony doświadczeniem (vide "grasz za szybko/wolno - więc używasz programu") powinienem po prostu... odpuścić (będąc przekonanym, że nawet jak wygram, to i tak znajdzie bat, aby "odwrócić kota ogonem").

Teraz już nie udowadniam NICZEGO NIKOMU: zwłaszcza tego, że jest słabszy ode mnie w szachach, bo bez względu na wynik... nic w ten sposób nie zyskuję, a tracę zbyt dużo (nerwy, udowadnianie że nie jestem oszustem, tylko zagrałem na maxa, itp.). Dlatego jak Czaturanga napisze, że jestem słaby i nawet bez hetmana może ze mną wygrać (i wyzywa mnie na pojedynek składający się z N-partii), to podziękuję mu i pogratuluję. Nie będę nawet się kłócił czy próbował wyjaśniać albo przekonywać.

@kolego Czaturanga:
Nie wiem W JAKIM CELU to robisz, ale raz: pisząc w ten sposób stawiasz siebie dużo wyżej od reszty (jeśli ja gram słabo, to pomyśl dlaczego kiedyś wygrywałem z dobrymi gościami w Lidze Mistrzów czy też w Turniejach Tematycznych - przypadek?!), a dwa że swoją (wysoką) opinię (reputację) sobie obniżasz. Chyba, że trener, który ma być wzorem dla innych (w tym twoich podopiecznych, którzy czytują to co piszesz na forum) ma w ten sposób pokazywać "kto tu rządzi". No a trzy: prowokacja w tym stylu, gdzie WIADOMO, że już temat ("zmuszenie do grania") jest już pieśnią przeszłości... jest co najmniej niesmaczne (żeby nie powiedzieć prostackie). Chyba, że przypadkiem wszedłeś do tego wątka, a wcześniejszego (który przenosił do obecnego) ani nie czytałeś ani się w nim nie udzielałeś.

Pozdrawiam wszystkich, którzy wiedzą o mnie na tyle dużo, aby się w SENSOWNY sposób wypowiadać (niestety to raptem kilka osób).
PS. Epilogue: dziękuję za ten czyn (wpis) - stanąć w mojej obronie (albo po stronie tego, aby zakończyć i pozamykać pewne rzeczy), to narazić się innym hienom (a tych jak widać nie brakuje na forum). Wierzę, że było to świadome i dobrowolne. Dlatego składam ukłony w twoją stronę za to co zrobiłeś. Jest duża szansa, że będziesz (dla niektórych) obiektem kpin, że "stoisz po niewłaściwej stronie". Jednak jestem pewien, że sobie poradzisz.
Jeśli komuś nie przeszkadza poziom wpisów, to zapraszam na bloga dla amatorów, fuszerów i lajkoników szachowych: http://beginnerchessimprovement.blogspot.com
Od 2015 roku w końcu definitywnie zakończyłem przygodę z szachami - please do not ask me why ;)
thinkerteacher
 
Posty: 5121
Dołączył(a): 23 sie 2011, 10:35
Podziękował : 8527 razy
Otrzymał podziękowań: 1167 razy
Ranking: 1000
FICS: NokiaTwenty

Re: Wojnę demon-lk uważam za zakończoną.

Postprzez ŁowcaAndroidów » 27 paź 2011, 16:25

@DEMON gdzie ja napisałem, że ja gram dobrze? Napisałem, że Ty grasz słabo bo tak uważam i chyba się ze mną zgodzisz (nie trenujesz nie grywasz nigdzie i dużo przegrywasz- takie są realia) Ja też gram słabo muszę przyznać.
@epilogue muszę się z Tobą zgodzić wystarczy przysiąść do szachów i wszystko jest możliwe, więc nie ma co stawiać demona na pozycji przegranej (LK rozegrał <20 partii klasycznych rankingowych klasyfikowanych do fide i tak na prawdę nie można go nazwać "doświadczonym zawodnikiem").
"Jednym z najważniejszych elementów współczesnej strategii jest ograniczenie działania jednej z lekkich figur przeciwnika" A.K.
Avatar użytkownika
ŁowcaAndroidów
Moderator
 
Posty: 4100
Wiek: 33
Dołączył(a): 13 sie 2010, 20:50
Podziękował : 306 razy
Otrzymał podziękowań: 558 razy
Ranking: 2286
FICS: MlodyBog

Re: Wojnę demon-lk uważam za zakończoną.

Postprzez lk85 » 27 paź 2011, 16:30

thinkerteacher napisał(a):To jeden z najlepszych fragmentów twoich wszystkich wypowiedzi związanych z tematem "wojny". Specjalnie zaznaczyłem kolorami kluczowe (fragmenty) wypowiedzi, bo jeśli nie jest to kolejna prowokacja (a podejrzewam, że raczej nie), to widać u ciebie POSTĘP (dawniej twierdziłeś, że ABSOLUTNIE jesteś pewien, że "demon nie grał {z tobą} samodzielnie, tylko oszukiwał wspomagając się niedozwolonymi środkami - np. silnik szachowy, kolega, itp", a obecnie jest już CIEŃ wątpliwości, że możesz w tym względzie kompletnie nie mieć racji).



Miałem już nie odpowiadać, ale będę musiał zrobić wyjątek... Nie wiem człowieku skąd ty taki wniosek wyciągnąłeś, ale właśnie takie wtykanie ludziom słów których nie mówili to twoja domena i jeden z powodów, że już nie mam ochoty z tobą na dyskusję. Gdzie ty tam widzisz zdanie o mnie?
Napiszę to dużymi literami: DAŁBYM SOBIE OBCIĄĆ GŁOWĘ, JĄDRA ORAZ FALLUSA, ŻE ZE MNĄ W JAKIŚ SPOSÓB OSZUKIWAŁEŚ, a w tym framgencie pisałem, że INNI UŻYTKOWNICY mają wyrobioną opinię(ewentualnie oczekiwali potwierdzenia w postaci naszego meczu), a jaką to już ich sprawa.

I starczy tej dyskusji. ŻEGNAM i życzę kompromitacji w wojnie z resztą forum ;) .
lk85
 
Posty: 460
Dołączył(a): 10 maja 2007, 22:23
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 8 razy

Re: Wojnę demon-lk uważam za zakończoną.

Postprzez Baro » 27 paź 2011, 16:34

epilogue napisał(a):Ty czaturanga duzo lepiej od demona nie grasz pytanie wiec czy jestes godzien aby jego gre oceniac ?? Demon swego czasu grał mocno potem jednak za duzo trenował i piszedł sladami Fischera, z panm IK85 mecz pewnie jednak by wygrał gdyby z 3 tygodnie od szachów odpoczął.

Nie chciałbym wchodzić w tego typu jałowe dyskusje ale sam, kolego napisałeś
epilogue w temacie Mecz Czaturanga - Demon Szybkości napisał(a):Co do meczu to nie chcę być pesymistą ale myślę i uważam że ten miesiąc nie wiele może pomóc demon. Skoro przez tyle lat treningu mecz dość mocno przegrywasz to potrzeba przynajmniej następnych 8 lat ażebyś mógł chociaż zremisować kilka partii.

Poza tym - moim zdaniem temat nadaje się do zamknięcia. Może być w nim toczona tylko kolejna wojna. A powstał on po to aby tę wojnę zakończyć.
Avatar użytkownika
Baro
 
Posty: 411
Dołączył(a): 19 lut 2011, 17:43
Lokalizacja: Oława
Podziękował : 71 razy
Otrzymał podziękowań: 21 razy
Ranking: 1786
kurnik.pl: barsz
FICS: BaroChessMaster

Re: Wojnę demon-lk uważam za zakończoną.

Postprzez thinkerteacher » 27 paź 2011, 17:36

lk85 napisał(a):...
Napiszę to dużymi literami: DAŁBYM SOBIE OBCIĄĆ GŁOWĘ, JĄDRA ORAZ FALLUSA, ŻE ZE MNĄ W JAKIŚ SPOSÓB OSZUKIWAŁEŚ, a w tym framgencie pisałem, że INNI UŻYTKOWNICY mają wyrobioną opinię(ewentualnie oczekiwali potwierdzenia w postaci naszego meczu), a jaką to już ich sprawa.
Właśnie czegoś takiego oczekiwałem. Szkoda tylko, że nie możesz ponieść konsekwencji swoich słów: ciekawe jakbyś funkcjonował bez jądra, fallusa i głowy. Na pewno następnym razem zanim byś kogokolwiek oskarżył, to byś MOCNO się wysilił, aby znaleźć ŻELAZNE dowody na to. Głowę warto byłoby ci zostawić, bo mógłbyś zobaczyć co znaczy nie mieć fallusa i jądra.

:idea: Oczywiście inni użytkownicy mają swoją opinię, i w to nie wnikam. Dziwi mnie tylko to, że "dziwnym trafem" JEDYNIE Ty wyraźnie to powiedziałeś. Zatem wniosek z tego taki:
1) albo inni użytkownicy uznali, że oszukiwałem, a nie chcą tego głośno i wprost powiedzieć (np. boją sie o własne życie)
2) albo inni użytkownicy uznali, że nie oszukiwałem, więc traktują cię jak wariata (który doświadczając porażki kończy mecz, bo uznaje, że musiał zostać oszukany). Niekoniecznie muszą o tym głośno mówić. Jednak z tego co pamiętam, to jednak nie miałeś po swojej stronie innej osoby poza Tobą, które wprost stwierdziły, że oszukiwałem w meczu. Za to wszystkie inne osoby, które zabrały głos powiedziały, że nie wierzą, abym oszukiwał. Wśród nich są osoby o tzw. wyższym prestiżu (reputacji) na forum. Tak więc "dziwnym trafem" jako jedyny jesteś PEWNIAKIEM, przeciwko wszystkim innym, którzy są przekonani, że to Ty zwariowałeś... oskarżając mnie o oszukiwanie w naszym meczu.
Jeśli komuś nie przeszkadza poziom wpisów, to zapraszam na bloga dla amatorów, fuszerów i lajkoników szachowych: http://beginnerchessimprovement.blogspot.com
Od 2015 roku w końcu definitywnie zakończyłem przygodę z szachami - please do not ask me why ;)
thinkerteacher
 
Posty: 5121
Dołączył(a): 23 sie 2011, 10:35
Podziękował : 8527 razy
Otrzymał podziękowań: 1167 razy
Ranking: 1000
FICS: NokiaTwenty

Re: Wojnę demon-lk uważam za zakończoną.

Postprzez lk85 » 26 sie 2012, 04:49

lk85 napisał(a):
Moim zdaniem tak czy siak ban dla tego użytkownika to kwestia czasu, inaczej będzie coraz więcej konfliktów na tym forum być może nawet na taką skalę jak ten nasz, więc polecam jak najszybciej się go pozbyć.


Ja już swoje napisałem, możesz demonie odpowiedzieć na ten post(ostatni ruch należy do ciebie), możesz to olać, rób co chcesz, ja będę patrzał z boku jak się pogrążasz i jak zniechęcasz do siebie coraz więcej użytkowników, ale dogryzać już nie mam ochoty, bo to nic nie da.



Pozwolę sobie odświeżyć ten temat, choć już minął prawie rok. Jak widać moje przypuszczenia okazały się jak najbardziej trafione. Wiedziałem, że jak ja z nim skończę walczyć, to przerzuci się na innych, bo on po prostu MUSI być w centrum zainteresowania. Z miesiąca na miesiąc, z tygodnia na tydzień, z dnia na dzień ten użytkownik jest coraz bardziej agresywny, coraz częściej bez żadnego powodu atakuje innych, byle być w centrum uwagi. Mimo to zmieniłem jednak zdanie na jego temat. Kiedyś myślałem, że wywoływanie awantur byle być w centrum uwagi to jego cecha charakteru, ale teraz wiem, że on jest po prostu chory psychicznie, więc nie można go winić za to co robi. Winię natomiast adminów, którzy nie dają mu bana zapewne tylko z tego powodu, że dzięki jego prowokacjom na forum coś się dzieje i nie ma zastoju jak na szachiście. Szkoda, bo nie dosyć, że na forum by nie było konfliktów, to to dobrze by zrobiło samemu thinkerowi, ale po co, w końcu ważniejsza jest ilość nabitych postów na forum... Jeśli teraz nie dacie mu bana, to będzie jeszcze gorzej- on totalnie zeświruje, a co za tym idzie zniechęci do tego forum wielu innych użytkowników. Danie bana wladkowi jak widać okazało się dobrym posunięciem, tutaj powinno być tak samo. Nie mówię, żeby go zbanować na zawsze, ale miesiąc przerwy by mu dobrze zrobił.
lk85
 
Posty: 460
Dołączył(a): 10 maja 2007, 22:23
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 8 razy

Re: Wojnę demon-lk uważam za zakończoną.

Postprzez chlewicki » 26 sie 2012, 09:36

Nie karmić trolla...
"Jeśli chcesz zniszczyć człowieka, naucz go grać w szachy." - O. Wilde
Mnie, mimo krótkiej znajomości, zniszczyły życie. Jednak kocham je - nie ma prawdziwszego uczucia.
chlewicki
 
Posty: 1213
Wiek: 24
Dołączył(a): 03 kwi 2011, 15:04
Podziękował : 441 razy
Otrzymał podziękowań: 123 razy
Ranking: 1800

Re: Wojnę demon-lk uważam za zakończoną.

Postprzez thinkerteacher » 26 sie 2012, 14:10

lk85 napisał(a):...Jak widać moje przypuszczenia okazały się jak najbardziej trafione. Wiedziałem, że jak ja z nim skończę walczyć, to przerzuci się na innych, bo on po prostu MUSI być w centrum zainteresowania. Z miesiąca na miesiąc, z tygodnia na tydzień, z dnia na dzień ten użytkownik jest coraz bardziej agresywny, coraz częściej bez żadnego powodu atakuje innych, byle być w centrum uwagi. Mimo to zmieniłem jednak zdanie na jego temat. Kiedyś myślałem, że wywoływanie awantur byle być w centrum uwagi to jego cecha charakteru, ale teraz wiem, że on jest po prostu chory psychicznie, więc nie można go winić za to co robi. Winię natomiast adminów, którzy nie dają mu bana zapewne tylko z tego powodu, że dzięki jego prowokacjom na forum coś się dzieje i nie ma zastoju jak na szachiście. Szkoda, bo nie dosyć, że na forum by nie było konfliktów, to to dobrze by zrobiło samemu thinkerowi, ale po co, w końcu ważniejsza jest ilość nabitych postów na forum... Jeśli teraz nie dacie mu bana, to będzie jeszcze gorzej- on totalnie zeświruje, a co za tym idzie zniechęci do tego forum wielu innych użytkowników. Danie bana wladkowi jak widać okazało się dobrym posunięciem, tutaj powinno być tak samo. Nie mówię, żeby go zbanować na zawsze, ale miesiąc przerwy by mu dobrze zrobił.


Rzadko to robię, bo zwykle nie mogę powstrzymać salwy śmiechu, ale tym razem się skuszę. A co mi tam! :lol2: :rotfl:

1) Dobry prorok tak wyrokuje, aby jego przypuszczenia ZAWSZE się sprawdziły - podobnie jak dobry badacz.
2) Szachista musi STALE walczyć, aby udowadniać, że jest na tyle dobry, aby być w centrum uwagi. Kto wypada z centrum uwagi... wypada ze świata. Na przykładzie Fischera doskonale to widać - gdy był w głównym świetle uwagi, wówczas wszyscy go podzilwiali i się nim interesowali, gdy odszedł w cień (po oddanym tytule Karpowowi), słuch po nim zaginął (do czasu kolejnego wyjścia na mecz ze Spasskim).
3) Dobrze, że zmieniłeś klasyfikację, bo łatwiej będzie ci znieść porażkę, którą doświadczyłeś a nie mogłeś przyjąć do wiadomości. Teraz już nie przegrałeś z lepszym zawodnikiem, teraz przegrałeś z chorym psychicznie, który używał programu! Naprawdę wspaniałe osiągnięcie, bo jak można wygrać z kimś o takich cechach?! Nie można! Więc i ty nie byłeś w stanie, więc tamta porażka jest już nic nie warta - w zasadzie to teraz jest zwycięstwem dla ciebie.
4) Cieszy mnie, że w końcu dostałem pozwolenie na robienie wszystkiego bez konsekwencji - w końcu (cytuję): jest po prostu chory psychicznie, więc nie można go winić za to co robi. To naprawdę duże pole do popisu dla wariata.
5) Adminowie wiedzą o tym czego ty się dowiedziałeś - a w zasadzie odkryłeś - więc kto by się odważył podnieść rękę na wariata? :lol2: :crazy:. Musiałby to być prawdziwy wariat - czyli rozumiem, że także jesteś wariatem?

I teraz dużymi literami na kolorowo, bo po prostu tu jest coś fantastycznego - przebłysk geniuszu logiki najczystszej wody i najwyższej klasy - naprawdę doceniam twój wkład w rozwój tej dyscypliny:

Geniusz logiki przedstawia napisał(a):...teraz wiem, że on jest po prostu chory psychicznie, więc nie można go winić za to co robi...eśli teraz nie dacie mu bana, to będzie jeszcze gorzej- on totalnie zeświruje


:idea: Kolejne cuda będą takie: uważajcie, bo jeśli A, B, C, to osoba nie mająca nóg zrobi tak, że połamie sobie obie nogi, a niewidoma straci wzrok! :lol2: :rotfl:
Jeśli komuś nie przeszkadza poziom wpisów, to zapraszam na bloga dla amatorów, fuszerów i lajkoników szachowych: http://beginnerchessimprovement.blogspot.com
Od 2015 roku w końcu definitywnie zakończyłem przygodę z szachami - please do not ask me why ;)
thinkerteacher
 
Posty: 5121
Dołączył(a): 23 sie 2011, 10:35
Podziękował : 8527 razy
Otrzymał podziękowań: 1167 razy
Ranking: 1000
FICS: NokiaTwenty


Powrót do Hydepark

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości



REKLAMA

Gdy masz problemy z matma czasami najlepszym rozwiazaniem sa Korepetycje z Matematyki
Zadania Szachowe